Obserwatorzy

wtorek, 25 października 2011

46. Żółtek.

Z tęsknoty za latem powstał żółtek ( chyba jeszcze go nie pokazywałam). Zdjęcie niestety niewyraźne, ponieważ modelka skutecznie odmówiła współpracy. Włóczka to żółta bawełna, jak się jeszcze okazało w trakcie robótki - pomieszana... Dopiero po upraniu wyszło, że pomiędzy trafił się zupełnie inny kolor.



Kupiłam sobie też gazetkę - cena była jeszcze bardziej promocyjna niż na zdjęciu, bo 15 zł.


Ale kiedy ja będę miała na to czas??

poniedziałek, 24 października 2011

środa, 19 października 2011

44. Ze starszych moich dokonań...

NIe pokazywałam jeszcze jednej rzeczy, która powstała jaakiś czas temu (kiedy Młoda była bardzo młoda i działała mi maszyna do szycia :)). Kupiłam kiedyś trzy zasłonki, z których jedną wykorzystam za jakiś czas na narzutę, druga służy za zasłonkę, a trzecia poszła pod nożyczki.
Powstał przybornik-organizer na łóżeczko:


Powstanie jeszcze abażur na lampę, ale muszę mieć czym to uszyć.

W trakcie haftowania SAL-owego obrazka przypomniało mi się, że mam jeden  niedokończony świąteczny obrazek. W zeszłym roku nie zdążyłam...

Tak się prezentuje na dzień dzisiejszy:


Już tak niewiele zostało do końca, więc chyba odłożę na chwilkę Lili Soleil i skończę:).

niedziela, 16 października 2011

43. Remont cd - łazienka.

Obiecane zdjęcia z poprzedniego posta...




                      
                        

W czarnej dziurze jest wejście do wnęki prysznicowej. 






Tam, gdzie są cztery sztuki razem jest umywalka, ale zdjęcia wyszły jakieś rozmazane, więc postaram się zrobić je jeszcze raz, w innym terminie.


W końcu udało się też powiesić kaloryfer. Zimno nam już nie straszne :)

Brakuje jeszczewieele rzeczy, ale powoli  oswajamy te nasze metry. Brakuje szuflady pod blatem z umywalką, wieszaków, itd itp....

Dodatki będą pewnie bordowo - amarantowo - wiśniowo - fioletowe... Chyba...

I właśnie dlatego mam tak mało czasu na przyjemności (czytaj - robótki). Remont, który się wlecze to tragedia w wieelu aktach, ale nie poddajemy się bynajmniej.

Małymi kroczkami, byle do przodu.

piątek, 14 października 2011

42. Shalom ukończony.

Skończyłam - rzutem na taśmę.  Tak wciągnął mnie sal świateczny i tak bardzo chcę się wyrobić przed świętami :) - że bałam się o shalomka. Postanowiłam skończyć moje dynie natychmiast, bo później może być krucho z czasem,





Jestem zadowolona. Chciałabym sobie zrobić, ale tak mało mam czasu a tak wiele pomysłów i rzeczy do zrobienia. Włącznie z remontem. Mamy już oświetlenie w łazience (zdążyła sięnawet żarówka przepalić ), ale na zdjęcia dzisiaj to jużza późno. Może jutro uda się zrobić.
U mnie na termometrze -1,5 stopnia. Ciekawa jestem, jak u Was. Pozdrawiam w związku z tym baaaardzo ciepło :)

czwartek, 13 października 2011

41. Już są serducha!!

Przyszła dzisiaj do mnie przesyłka. Duża jakaś, nie przypuszczałam, że mogą to być moje wygrane u Agaty candy. Nie ten gabaryt. Serducha są płaskie - nie zajęłyby tyle miejsca wkopercie. Co prawda Agata uprzedziła mnie, że coś dołożyła, ale spodziwałam się jakiegoś słodkościa...

Otworzyłam więc kopertę, a tam:






Słodycze, przydasie, serducha - mnóstwo rzeczy!! Jeszcze raz baaaaaardzo dziękuję.
Ta wygrana strrrasznie poprawiła mi nastrój. :)

niedziela, 9 października 2011

40. Sal świąteczny 2011.

Zapisałam się na sal świąteczny. Będę haftować:



Wybrałam już kanwę - aida rustico 16, mulinę - ciemno zielona ariadna. Mam trochę starych zapasów, które do wzorów jednokolorowych nadają się idealnie.


Uwielbiam SAL-e. Dlaczego? Ponieważ każda z nas haftuje to samo, ale zupełnie inaczej. Mamy dowolność w wyborze zarówno materiału jak i koloru. I to jest w tym piękne. Jest jeden wzór, a wykonań - mnóstwo. Lubię oglądać to , co wykonały inne dziewczyny. Jest to szalenie inspirujące :) Tak było w przypadku myszy u Myszeczkuni, i tak jest teraz - w Świąteczym Salu 2011. Trzymajcie za nas kciuki :), żeby każda zdążyła na święta.
Pozdrawiam wszystkie Sal-owiczki :) Ja trzymam za nas kciuki !!

sobota, 8 października 2011

39. Dynia.

Jesień.
A skoro jesień, to nie mogło zabraknąć dyni. Inspiracją do powstania jednego z dzierganych projektów były:



Tak - guziki. Zastanawiałam się przez dłuższy czas, jak je wykorzystać... Nie miałam żadnych zapasów pomarańczowej włóczki, a kupować nowej też chwilowo nie zamierzałam. Natomiast w nadmiarze miałam jasną.
Jednocześnie po raz kolejny chodził mi po głowie shalom.

I tak oto powstaje:







To już mój trzeci shalomek i chyba nie ostatni. Kolejny może jakiś taki multi kolor zrobię, kto wie? A tak na marginesie - tak to sweterek dla Młodej. Jakoś najlepiej dzierga mi się takie rozmiary, chociaż każdy kolejny sweterek staram się robić odrobinę większy od poprzedniego - żeby dłużej posłużył :)

 Drugi projekt, mimo że już skończony, idzie do poprawki, więc na razie nie pokazuję.

Wszystkim, którzy do mnie zagladają i komentują,  bardzo bardzo dziękuję za dobre słowa :)

czwartek, 6 października 2011

38. Wygrałam candy u Pakmy!!

Dzisiaj bez zdjęć będzie.

Ostatnio nie mam czasu ich robić, a post bez zdjęć jakiś pusty jest, ale dzisiaj - właśnie taki będzie. Odwiedziłam przed chwilką blog Pakmy i dowiedziałam się , że to własnie ja wygrałam!!
Agato, nawet nie wiesz jak wielką radość sprawiła mi ta informacja. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie bardzo ciężkie - i pracowo, i prywatnie. I taka wiadomość niesamowicie mnie podbudowała!
Jeszcze raz bardzo bardzo dziękuję !!

Zdjęcie jednak będzie - pożyczone od Pakmy.