Obserwatorzy

wtorek, 19 września 2017

228. WRZESIEŃ Z AGATHĄ CHRISTIE

Na blogu Na tropie Agathy z okazji urodzin Agathy Christie po raz kolejny jest ogłoszone wyzwanie czytelnicze, które polega na:

  • "Przeczytaniu minimum jednej książki Agathy Christie we wrześniu (nie musi to być kryminał), wydanej przez Wydawnictwo Dolnośląskie.
  • Napisaniu recenzji i umieszczeniu jej we wrześniu, na swoim blogu (oraz opatrzenie banerkiem wyzwaniowym).
  • Wklejeniem linka do swojej recenzji pod tym postem.
  • Wyrażeniu zgody na opublikowanie recenzji, która brała udział w wyzwaniu, w późniejszym czasie, na blogu Na tropie Agathy jako gość – nick (recenzja będzie opublikowana na blogu Na tropie Agathy wraz z podaniem linka do bloga, z którego pochodzi oraz, na życzenie, ze wstawieniem blogowego banerka autora wpisu).
  • Umieszczeniu banerka wyzwaniowego na swoim blogu.
  • Udział w wyzwaniu mogą wziąć tylko osoby, które posiadają blogi lub publikują recenzje w serwisie BiblioNETka. Z wyzwania nie wykluczamy członków bloga Na tropie Agathy, które mogą same wstawić wersję roboczą posta z recenzją,jednak muszą zgłosić link do recenzji umieszczonej na swoim blogu, pod tym postem.
  • Kontakt na-tropie-agathy@wp.pl"



Zgłosiłam się już na początku września, ale dopiero teraz mogę wkleić banerek i zamieścić wpis u siebie. Długo nie mogłam się zdecydować, którą powieść wybrać, ale w końcu udało się i będzie to "Morderstwo na plebanii". 

A tak poza tym, to byliśmy na zasłużonym urlopie, w zasadzie bez dostępu do internetu :) Pięknie było....choć pogoda w kratkę.....

czwartek, 31 sierpnia 2017

227. Trzecie podejście.

Kiedyś, kiedyś kupiłam szmaragdowy Jean YarnArt-u. Najpierw powstała ażurowa letnia bluzka. Nawet trochę w niej chodziłam...
Ponieważ włóczki kupiłam więcej i zostało mi 2 motki, to wymyśliłam sobie, że tę letnią bluzkę przerobię i dodatkowo wykorzystam te zalegające motki.
Jeszcze zimą coś tam nadłubałam. Miało być na kształt  Sea Nymph, czyli przód i tył gładki, a rękawy ze wzorkiem. 


Nie spodobało mi się i sprułam. W tak zwanym między czasie powstawały inne rzeczy, a ten szmaragd leżał mi na wierzchu jak wyrzut sumienia...

W końcu i na tę włóczkę przyszła pora - wymyśliłam co ma z niej powstać. Koncepcja się zbytnio nie zmieniła - ażur na rękawach został :). Jestem już na etapie rękawów.



Ale i tak wakacje upłynęły pod kątem malowania. Zniszczone sosnowe szafki nocne zyskały nowy wygląd. Kończę malować komodę.

 



 

A ponadto z Małżem każdą wolną chwilkę spędzamy jeżdżąc na rowerach. Przez wakacje zrobiliśmy prawie 600 km, mając w zasadzie tylko max 1,5 godziny dziennie (nie licząc sobót i niedziel) - tyle co po pracy, ogarnięciu dzieciaków, chałupy itp. 

O ile nie pada i nie grzeje za bardzo.
Głównie jeździmy po lesie i zdarza się bonus w postaci m. in.:
- czapli
- sowy
- że o innych ptasiorach nie wspomnę
- kuny
- zająca
- lisa
- saren
- oraz niezliczonego mnóstwa much :)

Raz jeden udało się wyciągnąć telefon i zrobić zdjęcia...


 
... ale tylko trzy... Na czwartym już go nie ma...

piątek, 28 kwietnia 2017

226. Kolejna chusta.

Tym razem padło na "Darię" Hani Maciejewskiej.
Ukochane niebieskości, utylizacja leżącej sobie po szafach bawełny.
Oto moja wersja:






Miało być ciepło, ale nie jest, więc chustę często noszę.  

Wzór: DARIA

Włóczka - resztki bawełny
Zużycie - 260 g
Druty - 3,5 mm, 3,75 mm. Pikotki szydełkowe.


Mało czasu, dużo pracy... Znów nie "załapałam się na majówkę"... a niektórzy mają 9 dni wolnego (i wykorzystane tylko 3 dni urlopu).
Dużo spokoju dla wszystkich pracujących w długi majowy weekend :) 
Sobie też tego życzę ... 

sobota, 8 kwietnia 2017

225. Resztki, resztki...

Miałam robić kocyk dropsa, ale jakoś nie przypadł mi do gustu... a w zasadzie to młodszemu dziecku. Zrobiłam nawet dwa pierwsze elementy, ale Młoda stwierdziła, że jej się nie podoba. Ponieważ to ma być kocyk na jej łóżko, to nie dyskutowałam. 
Poszukałam w necie, zrobiłam parę kółek/kwadratów, pokazałam dziecięciu, dostałam akceptację. Powoli robię... Wykańczam posiadane zasoby.
Chyba wszystkie kolorowe kółka już mam, teraz tylko trzeba dorobić część białą (czyli zrobić z koła kwadrat), połączyć, uprać, zblokować... Pikuś....

Zabrakło mi białej bawełny.....



Czarna chusta doczekała się lepszych zdjęć.




Skończony ukośnik. To do niego miała powstać czapka (ta od pompona z posta 223.). Pompon jest, czapka nie...
wróć.... to otulacz miał powstać do czapki, nie odwrotnie.....




Czapka będzie, tylko już w następnym sezonie :). Lubię, jak mam komplet. 
Otulacz powstał w ramach miesięcy tematycznych u IK - styczeń  po skosie.... 

Włóczka: granatowa wełenka (?), resztki różowego kotka z błyskiem
Druty: 4,00 i 4,5 mm

Nie ukrywam, że w ramach porządków - nie tylko tych świątecznych - wyrabiam teraz bawełniane resztki. Taka odskocznia od mycia okien itp....
Na drutach mam dwie "kopnięte" chusty. Jedna w zasadzie jest już skończona, ale o tym już następnym razem....

środa, 15 marca 2017

224. Nazbierało się :)

Przed feriami i same ferie mieliśmy przechorowane. Młody co prawda tylko lekkie przeziębienie, ale Młoda to już regularną anginę miała...Nie ukrywam, że dzieci to w zasadzie łagodnie swoje choróbska przeszły. Może były bardziej upierdliwe, bo siedzieć w domu musiały.
Nas - mnie i Małża dopadło gorzej. W kolejności wyglądało to tak - francę przywlókł Bartek, potem zachorowała Basia, później Mąż, a na końcu zmogło mnie....A były plany wyjazdowe....No nic, może majówka nam wyjdzie. Zobaczymy.
Roboczo to trochę się działo. Szafir chwilowo poszedł w odstawkę. Sprułam wszystko, bo okazało się, że jest błąd we wzorze. Od samego początku czułam, że coś jest nie tak, ale uznałam, że to ja się mylę, a nie czasopismo... Znalazłam dobrą wersję wzoru i zaczęłam jeszcze raz, ale jakoś zapał mi nieco opadł...

Zrobiłam ryżem zielony kocyk, który Młodej bardzo przypadł do gustu.




Włóczka: zielona mieszanka połączona z Angorą Ram. Zużyłam 115g angory i 300 g mieszanki.
Druty: 6,5 mm
Wymiary: ok. 130 cm x 70 cm.


Z tej samej włóczki komplecik dla mnie:


czapka doczekała się pompona...


i tutaj pojawia się problem z kolorem - jest to piękna butelkowa zieleń, nie żaden turkus czy morski. Najbliższy prawdy jest kolor...pompona... Kolor włóczki jest mocno przekłamany...


Czapka:
Druty:5,5 mm ściągacz, reszta 6,5 mm.
Otulacz:
Druty: 6,5 mm, 7,5 mm i 9 mm.



Powstała też koralikowa chusta






Włóczka: Midara Roma kolor czarny 100 g/750 m
Druty: 4mm
Zużycie: 77 g
Wymiary: 168 x 58 cm


Swetro ponczo dla Młodej


Włóczka: Kotek z błyskiem
Druty 3,5 mm

Otulaczyk po skosie dla mnie. Właśnie wyszło, że nie mam zdjęcia już skończonego... Uzupełnię w następnym poście :)


Czytelniczo - marnie. 
Skończyłam kolejną książkę Olgi Rudnickiej "Były sobie świnki trzy". Też fajna, lekko i szybko się czyta.



Jest jeszcze kilka skończonych rzeczy, ale czekają na zdjęcia.
Dziękuję za wszystkie miłe słowa :)

piątek, 3 lutego 2017

223. WDiC na niebiesko.

Na drutach - szafirowy sweterek. Nie tak dawno był jeszcze zielony morski, ale idzie do prucia. W pomysłach - kolejna czapka (zaczęłam od pompona, reszta jeszcze nie wymyślona do końca).


Na sweterku ma być taki wzorek na rękawach. Reszta chyba gładko.


W ostatnim czasie powstało kilka rzeczy - czekają na zdjęcia, ale pogoda kiepska. Pewnie dopiero w sobotę w ciągu dnia coś porobię.

Czytelniczo - Olga Rudnicka "Diabli nadali". Książkę czyta się lekko i szybko. Niby morderstwo, ale nie zbytnio brutalne. Po książkach Remigiusza Mroza potrzebowałam lekkiej odskoczni. Powieści obyczajowe odpadają.... muszę mieć odpowiedni nastrój....
Zresztą "Autorkę" Marii Ulatowskiej i Jacka Skowrońskiego też mi się czytało dobrze. 
Niestety ostatnio mało czytam. Jakoś nie mam weny do tego. Chorujemy rodzinnie od jakiegoś czasu....

sobota, 14 stycznia 2017

222. Zrobiona na fioletowo.

Kiedyś, kiedyś zrobiłam sobie komin z połączonych włóczek - Angory Ram i Himalaya Everyday. Jakoś tak mi wyszło, że na raz był za szeroki, założony podwójnie sprawiał wrażenie pancerza. Na dorobienie dłuższego zabrakło mi angory. Leżał tak sobie i drażnił oczy.... bo kolor piękny, podoba mi się bardzo i takie straszne marnotrawstwo...
Będąc na fali przeróbek udziergów nie noszonych (z powodów różnych) dokupiłam angorę, wyciągnęłam resztę everyday-ja i ... zrobiłam czapkę...
Rozmiar trochę mi się rozjechał. Sprułam. Zmieniłam druty, zrobiłam jeszcze raz i wyszła idealnie.
Sprułam otulacz i zaczęłam od nowa. Druty grubsze niż użyte do czapki i do poprzedniego szyjogrzeja.

I tak oto mam ulubiony komplecik, bardzo przydatny na mrozy, które były jeszcze kilka dni temu. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego poprzednio nie starczyło mi włóczki na dłuższy otulacz, skoro teraz jeszcze mi jej sporo zostało :).




 Zdjęcie zrobione na spacerze, przy temperaturze -15 :).



Włóczka: Angora Ram 556, 40 % moher 60 % akryl, 100 g/500 m; 
               Himalaya Everyday 70009 fiolet, 100% akryl 100 g/250 m
Druty: czapka - 4,5 mm, otulacz 6,00 mm
Zużycie: 322 g na całość (ok. 105 g angory, 217 g everyday)
Wymiary otulacza: 34 x 156 cm.



środa, 11 stycznia 2017

221. Piórkowy skończony... i nie tylko on.

Piórkowy doczekał się końca. Został nawet przetestowany - jest ciepły, lekki, wygodny. Na pewno zrobię sobie taki jeszcze jeden. Zdjęcia słabe, ale pogoda też nie najlepsza do robienia zdjęć..



Włóczka: Drops Brushed Alpaca Silk 77% alpaca, 33% jedwab, 25g/140 m, 
kolor 04 jasny beż
zużycie: 4 motki  po 25 g - 100g, zostało kilka metrów
druty: 4,5 mm.


Zaczęłam i skończyłam szal Seascape-stole Kieran Foley.




Wyszedł dość duży. Włóczka całkiem przyjemna, nie gryzie, choć to 100% wełna. Co prawda, w pewnym momencie zaczęła się strasznie rwać, zobaczymy, jak będzie zachowywać się w użytkowaniu.
Mam jeszcze motek czarnej, więc powstanie jeszcze jeden szal, może chusta. Muszę się tylko zdecydować na wzór :)

Włóczka: Midara Roma 100 % wełna, 100 g/750 m
zużycie: cały motek 100g
druty: 3,75 mm
wymiary: 44 cm x 236 cm