Obserwatorzy

środa, 18 maja 2011

15. Pan Mąż kazał...

Małżonek mój od czasu do czasu tutaj zagląda... Ostatnio zadał mi pytanie, dlaczego jeszcze nie pokazałam aktualnych zdjęć naszej łazienki?!?!
No cóż - częściowo go rozumiem - Pan Mąż, jako główny wykonawca oczekuje pochwał i zachęt do dalszej pracy. Jako że jego zawód wykonywany jest zupełnie inny, a remont "wymógł przekwalifikowanie" - niniejszym go chwalę :)

Mężu - łazienka jest coraz piękniejsza, a Twoja praca o niebo lepsza od większości fachowców. No, to pochwaliłam, a teraz - do roboty, MARSZ!!

Oto dalszy ciąg prac łazienkowych:







Żeby nie było tylko remontowo - znalazła się zakładka mojego Synka, więc nie muszę się spieszyć z barankiem :)





Zapisałam się na candy u Czekoczyny:  http://czekoczyna.blogspot.com/2011/05/candy.html

p.s. płytki w końcu dotarły!!

niedziela, 15 maja 2011

14. Zaległości, remont i jeszcze kilka innych rzeczy.

Ostrzegam, dzisiaj sporo zdjęć będzie :).

Na początek informacja do poprzeniego posta - płytki nie dojechały.... Nie będę się wyrażać...

A teraz proszę Państwa oto, co udało nam się zrobić:

jedna ściana już zafugowana


obie, nawet gniazdo już przykręcone



kawałek prysznica



Adaptujemy poddasze, dwa pokoje już prawie zrobine, został jeszcze pokój Młodej, przedpokój i łazienka...

To tyle na temat remontu.

Z zaległości, bo chyba w końcu nie pokazywałam: modelka w Topolinie - wzięta z zaskoczenia, stąd taka mina.



Morelowy sweterek już gotowy. Nitki pochowane, uprany, ale jeszcze nie wysechł.


Ponieważ baranka też skończyłam, ale nie mam kiedy (przez remont) wyciągnąć maszyny i uszyć zakładkę, zaczełam nowy hafcik - miś i królik.



i to by bylo na tyle...

Kasiu, Ann - bardzo Wam dziękuję za dobre słowo :).
Ann - jeśli masz robić remont, to raczej go nie odwlekaj... Mój z różnych przyczyn trwa już 8 lat..., ale muszę tutaj zaznaczyć, że wymienialiśmy też cały dach - zdjęcie starego i zrobienie od początku nowego.  Na budynku w którym się mieszka to nie jest taka prosta sprawa. I dodatkowo dosyć kosztowna, niestety.
Jednoczeście z własnego doświadczenia wiem, że nigdy więcej nie wezmę ekipy znajomych - mąż koleżanki ma firmę remontową. Adaptacja poddasza (100m kw) na swieżo postawionym dachu trwała pół roku, a i tak skończyło się na szukaniu drugiej ekipy i mega poprawkach. Nie wszystko dało się jednak poprawić...
I tym to miłym akcentem życzę Wam spokojnej niedzieli :)

środa, 11 maja 2011

13. ...remont...

Remont trwa... zabrakło nam płytek do lazienki.... przyjadą w piątek... Chyba się zastrzelę...